O mnie

Tomasz FRANKOWSKI

Poseł do Parlamentu Europejskiego

Urodziłem się 16 sierpnia 1974 roku w Białymstoku. 

 

 

 

Od 20 lat jestem mężem Edyty oraz tatą trojga wspaniałych dzieci – 18-letniego Fabiana, 16-letniej Oliwii oraz 7-letniego Xawiera

Od małego kochałem piłkę nożną, a swoje „piłkarskie wychowanie” zawdzięczam mojemu rodzimemu klubowi – Jagiellonii Białystok oraz trenerom, którzy mnie wykształcili – najpierw Mirosław Mojsiuszko, a następnie Ryszard Karalus .

To dzięki nim w 1992 roku, jako osiemnastolatek, miałem swój debiut w Polskiej Ekstraklasie. Później moja kariera potoczyła się bardzo szybko. 

Od 1993 roku do 1996 grałem we Francji w RC Strasbourg, Poitiers oraz FC Martiques,

a także w japońskim klubie Nagoya Grampus Eight pod wodzą Arsene Wengera.

W 1998 wróciłem do Polski. I to tu w Wiśle Kraków odnosiłem największe sukcesy.

Następnie znowu opuściłem Polskę, żeby grać w Hiszpanii, Anglii oraz w USA w Chicago Fire.

Ostatecznie w 2008 roku ponownie znalazłem się w moim rodzinnym mieście, w którym grałem w Jagielonii Białystok aż do zakończenia kariery w 2013 roku.

W międzyczasie, w Krakowie, założyłem Akademię Piłkarską 21 im. Henryka Reymana, a przy okazji Euro 2012 bylem asystentem selekcjonera do opieki nad naszymi napastnikami.

Ale dość o piłce!

 

 

Zawsze byłem osobą zdyscyplinowaną i świadomą ciężkiej pracy, którą trzeba włożyć w każdy sukces. Lata podróży po świecie niejako wymusiły na mnie naukę języków krajów, w których przez lata mieszkałem, grałem i żyłem.

I tak oto dziś mogę powiedzieć, że mówię po francusku, angielsku, rosyjskuhiszpańsku, co z pewnością pomaga mi w mojej obecnej roli i pracy Posła do Parlamentu Europejskiego.

Aktywność i zaangażowanie społeczne nigdy nie było mi obce. 

Zawsze starałem się wspierać tych, którym po prostu mogę pomóc. Jestem zdania, że pomaga się dla radości i uśmiechu uszczęśliwionej osoby, a nie dla poklasku, dlatego też nigdy nie miałem w zwyczaju obnosić się lub chwalić działalnością charytatywną. Czym innym jest postawa obywatelska, która w pewnym stopniu pomogła mi być w miejscu, w którym jestem teraz. Interesowałem się polityką, ale nie do końca chciałem kandydować. 

Uważałem, że nie jest to odpowiedni moment na taki krok. Zmieniło się to w 2019 roku, gdy odebrałem nagrodę „Białostoczanina Stulecia”. Pomyślałem wtedy, że to jest właśnie ten czas, gdy mogę odwdzięczyć się mieszkańcom za ich ogromne wsparcie przez te wszystkie lata!

I tak, w maju 2019 roku, z powodzeniem kandydowałem z list Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. 

Nie spodziewałem się takiego poparcia wśród mieszkańców naszych obydwu regionów, ale wynik, który zdobyłem utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem moim wyborcom winny, by skutecznie pracować w Brukseli i Strasbourgu. 

By wygrać więcej dla Podlasia oraz Warmii i Mazur!